Portal wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Są one wykorzystywane w celu zapewnienia poprawnego działania serwisu. W każdej chwili możesz dokonać zmiany ustawień dot. przechowywania plików cookies w Twojej przeglądarce. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie plików coockies na Twoim komputerze.
x
Drukuj
dodano: 2015-03-31

Bezdomni i 'normalni'. 'Dwa światy, które się nie przenikają'

Świat bezdomności i - nazwijmy to - normalności są tuż obok siebie, ale nijak się nie przenikają. Porzućcie stereotyp, że z jednej rzeczywistości do drugiej trafia się na własne życzenie. Nikt, siedząc przed telewizorem, nie podejmuje decyzji o zostaniu bezdomnym - opowiada Wojciech Witkowski, fotograf, który swoją wystawę pokazał w szkolnej galerii PBO
Wojciech Witkowski przygotował wystawę o ludziach bez dachu nad głową w ramach projektu "Od bezdomności do normalności". Pracował nad nią dwa miesiące. Towarzyszył bezdomnym, wdzierając się z aparatem do ich zaskakującej codzienności. Szukał kontrastów pomiędzy ich rzeczywistością opartą na sztuce przetrwania, a naszym światem - konsumpcjonalnym, dostatnim.
Świat zerojedynkowy 
Opowiadał, jak dotarł do "bazy" bezdomnego zorganizowanej pod schodami przychodni. - Codziennie te schody - tuż nad nim - przemierzają setki ludzi - mówi. Na jednym ze zdjęć widać opanowaną przez bezdomnych budkę, w tle rozciąga się apartamentowiec Polan. - Nawet nie próbowałem przeniknąć do ich odizolowanego środowiska. To dwa światy, które się nie zazębiają. Widzimy bezdomnych codziennie, na ulicach, w parkach, piwnicach. Oni także spotykają nas. Ale nieszczególnie podejmujemy ze sobą kontakt. A niekiedy zwykła rozmowa da im więcej niż rzucone 50 groszy - opowiada Witkowski.
Tak powstał cykl niezwykłych czarno-białych fotografii. Bo taki, jak spostrzegł Witkowski, jest świat bezdomnych. - To rzeczywistość zerojedynkowa, brutalna. Nie ma w niej miejsca na kolory. Albo ma się co jeść, albo nie. Albo jest gdzie spać, albo nie. Albo ma się na sobie ciepłą odzież, albo przemoczone ciuchy - mówi fotograf.
Kredyty, awantury, konflikty
Podkreśla: nikt nie trafia na bruk z własnej woli. Często decydują o tym nieszczęśliwe zrządzenia losu, okrutne zbiegi okoliczności. Problemy, z którymi zmaga się większość z nas: niespłacone kredyty, konflikty rodzinne, awantury domowe.
- To są ludzie tacy jak my. I to nie jest tak, że człowiek siedzi przed telewizorem i podejmuje decyzję o tym, że jutro zostanie bezdomnym. To stereotypowe myślenie, że ludzie zostają bez dachu nad głową "na własne życzenie". Alkohol? Owszem, jest w tym środowisku bardzo powszechny - dodaje autor wystawy.
"Bezdomność" pokazywał już w Zielonej Górze, m.in. w Centrum Integracji Społecznej. Teraz chce dotrzeć do młodzieży. Zdjęcia pokazuje w szkołach, w poniedziałek otworzył wystawę w ZSZ PBO przy ul. Botanicznej.
Kim jest streetworker?
Na spotkaniu z uczniami towarzyszył mu Roman Romanowski, psycholog i terapeuta z CIS, tzw. streetworker. Romanowski kontaktuje się z bezdomnymi, dostarcza gorącą herbatę, pomaga przetrwać. Jest kimś w rodzaju łącznika pomiędzy bezdomnymi a światem urzędów i instytucji. - W dzisiejszym trudnym świecie wymagań finansowych o bezdomność bardzo łatwo. Znacznie trudniej jest przeniknąć z powrotem do "normalnych". No bo kto zatrudni bezdomnego? Dla nich praca to zbieractwo - opowiada Romanowski. W styczniu policzył zielonogórskich bezdomnych. Jest ich ok. 200. To głównie mężczyźni, kobiety bez dachu nad głową trafiają się rzadziej. Prawie w ogóle nie ma wśród bezdomnych dzieci. - Większość z nich skupia się na tym, żeby przetrwać, a nie zaistnieć jeszcze w innych obszarach życia - mówi psycholog.
Przyznaje: do bezdomnych ciężko dotrzeć. Mają uraz do instytucji, nie wierzą w obietnice. Jeśli coś im się zagwarantuje, trzeba się wywiązać. - Kiedyś spóźniłem się na spotkanie z bezdomnym pół godziny. Potem przez kolejny miesiąc nie mogłem się z nim umówić. Nie chciał, zraził się. Powiedział, że wcale nie ma tak dużo czasu, jakby mi się mogło wydawać. Że to jego czas i powinniśmy się szanować - opowiada Romanowski.
Chcesz willę na Majorce?
Bezdomnych nie należy się bać. Nie są groźni, nie zrobią nam krzywdy. - Jesienne wydarzenia (bezdomny zabił kilka osób) to przypadek incydentalny - mówi streetworker. Ale odradza, by obdarowywać ich pieniędzmi, jeśli o nie proszą. - To demotywuje ich do przełamania własnej bariery i pójścia do instytucji - wyjaśnia.
Z sali padły pytania: - Jak mamy współczuć bezdomnym, skoro często nie przyjmują od nas pomocy? Rozmawiałem kiedyś z jednym i odniosłem wrażenie, że nie chciałby mieszkania nawet, jakbym mu je dał.
Romanowski zdziwił się na te słowa. - Możemy zrobić eksperyment i popytać bezdomnych, czy chcą mieszkanie. To trochę tak, jakbym chciał podarować panu willę na Majorce, razem z samochodem. Chyba popukałby się pan w czoło, prawda?
Po co Witkowski z Romanowskim odwiedzają szkoły? - Kształtujemy tym samym wrażliwość społeczną. Chcemy trafić do różnych środowisk, także do młodzieży. To również pomaganie bezdomnym - wyjaśnia Romanowski. Zachęcał też do zostania streetworkerem. Może nim być każdy. - Sam jestem psychologiem i terapeutą, ale towarzyszą mi osoby, które wyszły z bezdomności, uczniowie lub studenci - mówi Romanowski.
 
Drukuj
dodano: 2015-03-30

Fotograf obserwował bezdomnych. Wystawa w szkolnej bibliotece.

 
Dwa miesiące - tak długo Wojciech Witkowski pracował nad swoim fotoreportażem. Przez ten czas asystował zielonogórskim "streetworkerom". Powstała niezwykła wystawa, którą można oglądać w szkolnej Galerii Pakamera (ZSZ PBO).
Codzienne patrole miejsc znajdujących się wcale nie tak daleko, nie zawsze skuteczna próba dotarcia do świadomości ludzi, o których naprawdę tak mało wiemy. Bardzo mocny zaskakujący świat - tak swoje wrażenia o pracy nad zbiorem zdjęć opisuje fotograf Wojciech Witkowski. Fotoreportaż powstawał przez dwa miesiące. Fotograf bacznie obserwował życie bez adresów "streetworkerów", wdzierał się z aparatem w ich codzienność.
Powstała kolekcja czarno-białych fotografii, na których nic nie jest oczywiste. To świat poszukiwań przypadkowych dachów, dykt, folii. Miejsc, w których można zasnąć. Świat, w którym liczy się "tu i teraz", życie chwilą. I stale poszukuje się drogi do "normalnego życia".
Efekty pracy Wojciecha Witkowskiego można oglądać w szkolnej Galerii pakamera (ZSZ PBO przy ul. Botanicznej). Autor otworzy wystawę dla uczniów w poniedziałek (30 marca) o godz. 12.15. Potowarzyszy mu Roman Romanowski z Centrum Integracji Społecznej, który opowie młodzieży o bezdomności.